wtorek, 17 czerwca 2014

Już w domu

Nie było mnie chwilkę. Odwiedziłam ojczyznę i jak to bywa u mnie w Polsce nie miałam za dużo czasu na bloga. Czas minął mi dość pracowicie. Rach ciach i jestem już w Norwegii. Do Bergen wróciliśmy z nowym "chłopakiem". Nazywa się Johnny Loco i niech Was nie zmyli jak się nazywa. Jest Holendrem z metalu i gumy. W końcu moje wycieczki rowerowe, choć należą do mega przyjemnych stały się jeszcze przyjemniejsze, bo z moim ukochanym. Teraz jesteśmy Polakami na Holendrach w Norwegii i niezmiernie jestem z tego rada. Wczorajszy pierwszy wypad rowerowy uczciliśmy pyszną kawą nad morzem :)














7 komentarzy:

  1. Jest piękny. I ten kolor! I chcę do Norwegii, w Polsce zapowiadają upalne lato. Chyba ucieknę do Suwałk, bo nie wytrzymam temperatur powyżej 30 stopni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z tych co upałów nie znoszę i tutejszy klimat jest dla mnie znośny. Mogłoby tylko troszkę mniej padać :)

      Usuń
  2. Johnny jest świetny! Ale Twój białasek podoba mi się jeszcze bardziej :) Możesz zdradzić gdzie kupowałaś? W sklepie stacjonarnym czy przez internet? Pytam, bo w niedalekiej przyszłości też czeka nas zakup Holendrów - póki co się rozglądam, ale jak to mówią: szału ni ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białaska kupiłam w Rowerach Stylowych. Mają sklep internetowy i stacjonarny we Wrocławiu. Trafiłam akurat na promocję, chyba na akcję "rowery bez vat-u". Batavusa polecam z całego serca bo to rower na całe życie :)

      Usuń