poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Czas powrócić

     Oj opuściłam bloga na bardzo długi czas. Dużo rzeczy musiałam sobie odpuścić, ale czas stanąć na nogi. Ostatni miesiąc mówiąc kolokwialnie skopał mi tyłek, ale co nas nie zabije, to nas wzmocni i tego się trzeba trzymać. Miesiąc spędzony w Polsce upłynął mi na bieganiu po przychodniach, lekarzach, szpitalach itd. Przez całe moje życie tyle razy nie wzywałam pogotowia i nie musiałam się stykać ze służbą zdrowia. Tupet i pewność siebie to cechy bardzo porządane w tym temacie, ale koniec już o tym. Mam nadzieję, że to co ostatnio przeżyliśmy z moją rodziną tylko nas umocni i upewni w tym, że razem można wiele. Nadal nie jest wesoło, ale czasami tak ma być i trzeba to przeżyć. Naważniejsze, że mam oparcie w moim nawiększym przyjacielu i moim cudownym człowieku, którego kocham ogromnie i na którego zawsze moge liczyć. Dziękuję Ci kochany mój, że jesteś zawsze ze mną. 

Przyszła wiosna, przyszły ciepłe dni, stuknęło mi 37 lat :D Święta właśnie mijają a ja za trzy dni lecę do domu, do Norwegii ( przynajmniej taki jest plan, bo już raz wracałam i plany nie wypaliły). Mariana nie widziałam już od wyjazdu i tęsknię za tym śmierdziryjkiem moim :) Jedyne czego nie zaprzestałam to sutasz. Skompletowałam sobie drugi warsztat w Polsce i całe wolne chwile jakie miałam poświęciłam na dzierganie. Dużo tego wyszło, bo mam tak, że im wiecej kłopotów na mnie spada tym wiecej dziergam. Tak chyba odreagowuję. Mimo, że nic nie publikowałam na blogu, postaram się powolutku uzupełnić zaległości. 

Dziękuję, że zaglądacie do mnie, mimo, ze taka tu cisza była :)

Uściski dla Wszystkich !!!
Pozdrawiam Was wiosennie, kolorowo i bajkowo !


środa, 26 marca 2014

Wyniki Candy !

Tak na szybciutko, bo już czas najwyższy roztrzygnąć Candy.
Dziś bez zdjęć, bo czas ograniczony, ale losowanie odbyło się, tylko niejawnie :) 

Główną nagrodę otrzymuje :

Wiewiórka z bloga http://wiewiorowetworzenie.blogspot.com/

Gratuluję ! i proszę o kontakt :)

A o swoich kocich przygodach napisała tak :

"całe życie marzyłam o wielkim mruczącym rudym kocurze... no i pojawiła się w naszym życiu mała ruda kuleczka, której ktoś obciął wąsiska, zagubiona ale psotna niesłychanie :) Stefan był mój i tylko mój, pozostałych domowników tolerował, właził wszędzie, wyskakiwał dachowym oknem, miauczał tkwiąc w rynnie i musiałam mu rzucać ratunkowe prześcieradło, z którym pierdołka nie wiedziała co zrobić. Dorósł, zrobił się wykastrowanym wielkim kociskiem ale nadal noce spędzał pod moją kołdrą carapicając mnie w okolicach brzucha. Pożegnaliśmy się z nim dwa lata temu i tęsknie za nim często, w zamian mam Syncia, który psotny jest jak Stefanów dwóch tylko mniej sierści zostawia :) "



Dziękuję Wszystkim Wam za opowieści i za udział w Candy :)


Oj ja ja tęsknię za moim Mariankiem, może dopiero za miesiąc go zobaczę...


wtorek, 18 marca 2014

Moi drodzy, muszę znowu na troszkę zniknąć z bloga...
Trudne chwile wróciły.
Candy rozstrzygnę jak tylko stanę na nogi.
Przepraszam i pozdrawiam Was.

sobota, 8 marca 2014

Prom Fjordline- Bergensfjord

Promy w Norwegii są bardzo popularnym środkiem transportu. Ekspresowe statki i promy samochodowe pływają wzdłuż wybrzeża, po wodach wewnątrz lądu i po otwartych morzach: zawijają do miast i wiosek, na małe i duże wyspy. Stanowią one bardzo dobre rozwiązanie logistyczne oraz wygodną podróż na najbardziej nawet odległe wyspy. Między Polską a Norwegią nie ma bezpośrednich połączeń promowych. Podróżujący samochodem lub motocyklem mają do dyspozycji dużo ofert połączeń promowych do portów w Szwecji i Danii. Norwesko-duński armator Fjordline daje taką możliwość. Na trasie Bergen-Stavanger-Hirtshals ( Norwegia-Dania) pływa już prom Stavangerfjord. Dołącza do nich kolejny, nowoczesny prom Bergensfjord. Z tej okazji można było zwiedzać prom, także "od kuchni". Armator udostępnił zwiedzającym maszynownię, parę kabin i inne pomieszczenia takie jak sale konferencyjne, restauracje, sklepy wolnocłowe a co najważniejsze także i mostek kapitański. Wrażenia są bardzo ciekawe a widok z mostka kapitańskiego zapiera dech. Od razu w głowie rodzi się obraz pełnego wzburzonego morza i tego kolosa przecinającego fale. Płynęłam już promami Fjordline ale były dużo mniejsze i mimo, iż morze było wzburzone to bujało nimi tylko trochę. Tego kolosa z pewnością tamte warunki pogodowe nie byłyby w stanie tak szybko rozbujać. Jeśli chodzi o kabiny to jak zwykle ich standart zależy od zasobności naszego portfela. Można spędzić 19 godzin na fotelu w specjalnej sali, można wziąć skromną kabinę bez okna za to z obrazkiem :D można troszkę ekskluzywniej, a także bardzo eksluzywnie w kabinie z pięknym oknem, łożem i kanapą. Wykończenie wnętrz promu jest bardzo staranne i widać, że z bardzo dobrych materiałów. Ma się poczucie przebywania w hotelu. Ciekawostką jest, że kadłub statku wykonany został w Stoczni Gdańskiej.  Wszędzie na promie są duże okna przez co można podziwiać niesamowite widoki. Ach obudzić się rano w takim pokoju z oknem na pełnym morzu lub z widokiem na fiordy... marzenie... Po zakończonym zwiedzaniu można było skorzystać z poczęstunku. Armator przygotował ciepłe posiłki, hot-dogi oraz mnóstwo napojów. Rozdawano też cytrusy. Wszystko to odbyło się w grzecznej atmosferze, spokojnie i kulturalnie. Zwiedzający zachowywali się cicho i spokojnie. To bardzo miłe. Dla takiej osoby jak ja, która nie lubi zbiorowisk ludzi i zawsze ich unika było to miłym zaskoczeniem. Ostatecznie po zwiedzeniu stwierdziliśmy, że taka podróż promem to coś ciekawego, a że prom płynie wzdłuż wybrzeża będzie to z pewnością okazją napawania się widokami. Mamy w planach w okresie letnim odwiedzić Danię :)